sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 30

Dzisiaj wieczorem miało odbyć się spotkanie Black Roses razem z szkolną paczką Morgany. Dziewczyna wstała o ósmej, bo już za dwie godziny Ellen, Fabian, Dante i Dagmara mieli pojawić się w jej domu. Ubrała się w krótkie spodenki i zwiewną koszulkę, gdyż było bardzo gorąco. Zeszła na dół i przygotowała przekąski dla przyjaciół. Potem szybko wyskoczyła do sklepu po lody, które później włożyła do zamrażarki. Kiedy wszystko było przygotowane poszła do salonu, aby pooglądać telewizję.
Około 10.00 usłyszała dzwonek do drzwi. Pobiegła otworzyć. Jej oczom ukazała się cała czwórka. Wszyscy zaczęli ją ściskać i witać. Przeszli do kuchni, gdzie Morgana podała im jedzenie i zaparzyła kawę. Po jakimś czasie Dante i Dagmara poprosili dziewczynę o przejście do innego pokoju, gdyż chcieli jej coś powiedzieć. Zgodziła się i zaprowadziła ich do salonu. Chłopak wyciągnął z torebki butelkę z szampanem.
-Zrób z tym, co chcesz. Jest bardzo dobry. - powiedziała Daga.
Morgana popatrzyła na plakietkę alkoholu. To jeden z najlepszych szampanów na świecie!
-Dziękuję. Musiał sporo kosztować. - była zniesmaczona. Nie lubiła przyjmować drogich upominków, bo nie chciała, aby ktoś wydawał na nią dużo pieniędzy.
-To prezent. Z pomocą tego szybciej zapomnisz o Moonie.- wyszeptał Dante.
-Nie zapomnę. -odpowiedziała i wskazała drzwi do kuchni. Udali się w tym kierunku.
Do umówionej godziny zostało jeszcze sporo czasu. Postanowili wyjść na miasto. Dziewczyny chciały wchodzić do wszystkich sklepów, ale niestety nie miały tyle pieniędzy. Chłopacy zachwycali się każdym lepszym przejeżdżającym pojazdem. Następnie wstąpili do restauracji na obiad. Każdy zamówił coś innego. Po zjedzeniu wrócili do domu. Poszli do salonu. Ellen i Dagmara, za pozwoleniem Morgany, przeglądały szafy z ubraniami. Chciały wybrać sobie coś na dzisiejszy wieczór. Fabian, Dante i Morgana usadowili się przed telewizorem. Włączyli jakąś grę. Osiemnastolatka nie miała ochoty grać, więc siedziała i obserwowała. W końcu jej przyjaciel oderwał się od zabawy i poprosił dziewczynę o rozmowę. Wrócili do kuchni i od razu Dante zaczął:
-O co chodziło z tym telefonem Moon'a? Zostawił Cię?
-To nie takie proste. Miał problemy i musiał przenieść się na stałe na drugi koniec kraju.- spuściła głowę.
-Jakie problemy? - zaciekawił się.
-Z narkotykami, ale nie chcę o tym gadać. Po prostu wyjechał. Nie chciał mnie zranić ani opuścić, ale wybrał to, co było najlepsze. - zasmuciła się.
Chłopak podszedł do niej i przytulił ją.
-Zaopiekuję się Tobą.. Uwierz mi, nie cieszę się z jego wyjazdu, bo wiem, że przez to cierpisz. Wolałbym, żeby tu został i żebyś była szczęśliwa, ale niestety życie nie zawsze jest kolorowe. Postaram się Ci go zastąpić, jeśli zechcesz oczywiście. Wiem, że to nie będzie to samo, i że nigdy mu nie dorównam, ale naprawdę będę się starał.
-Masz rację. Nie będziesz taki sam jak on, ale to nawet dobrze. Każdy jest inny i każdy jest wyjątkowy na swój sposób. Dziękuję. - odwzajemniła jego uścisk. W tej chwili do pomieszczenia wbiegła Ellen.
-Och, przepraszam. Nie chciałam Wam przeszkodzić. - zarumieniła się.
-Nic się nie stało. Co chciałaś? - uśmiechnęła się Morgana.
-Mogłabym pożyczyć tą sukienkę? Jest taka piękna! - wyciągnęła ją zza pleców.
-Oczywiście. - odpowiedziała, a Ellen znikła za ścianą.
Oboje wrócili do salonu. Zbliżał się wieczór. Wszyscy byli już przygotowani do wyjścia. Czekali tylko aż Adam z resztą paczki podjedzie pod dom. W końcu się pojawili. Niestety, w jego samochodzie były tylko trzy wolne miejsca.
-Nie wiedziałem, że będzie Was aż tak dużo. - skrzywił się Adam.
-Ellen, Fabian, Dagmara- wsiadajcie. - powiedział stanowczo Dante.
-A co z Wami? - zapytała Kim.
-Pojedziemy moim autem. - pociągnął za sobą Morganę. Wsiedli do samochodu Dante'go i ruszyli za resztą. Podróż zajęła im jakieś 20 minut. Ponieważ droga nie była zbyt kręta i wyboista, chłopak mógł z łatwością prowadzić jedną ręką, a drugą cały czas trzymał rękę dziewczyny. Co chwila spoglądał na nią. Podziwiał jej urodę. Znał ją już tak długo, wiedział o niej wszystko. Kiedyś się w nim zakochała, może teraz też tak się stanie? Wiedział, że ma szansę, ale musiał być ostrożny, żeby wszystkiego nie zepsuć. Domyślał się, że jego przyjaciółka nie będzie chciała od razu przejść do nowego związku i w pełni to rozumiał. Morgana nie była taka.
W końcu dojechali. Ich oczom ukazała się przepiękna plaża. Od razu rozpalili ognisko, aby dostarczyć trochę światła. Tym razem to Alyson przywiozła kiełbaski. Każdy nadział sobie po jednej na kijek i zaczęli smażyć. Po zjedzeniu Kim, Aly, Victoria, Dagmara i Ellen, które świetnie się dogadywały postanowiły wskoczyć do wody. Morgana bała się, że jej ubrania nie wyschnął tak szybko, więc postanowiła zostać przy ognisku. Dante, Adam, Fabian i Jeffery, czyli wszyscy chłopacy stamtąd otworzyli sobie piwa.
Jeff był wysokim blondynem o niebieskich oczach i dobrze zbudowanej sylwetce. Także należał do szkolnej paczki. Widać było, że Kim i Alyson podkochują się w nim, ale on nie był zainteresowany żadną z nich. Morgana zauważyła błysk w jego oku, kiedy zobaczył Ellen. Chyba się mu spodobała.
Nastolatka nie przepadała za tym rodzajem alkoholu, więc postanowiła przejść się po pomoście i popatrzeć na resztę dziewczyn.
Pomost był śliski od wilgoci w powietrzu. W pewnym momencie Morgana poślizgnęła się i wylądowała w głębokiej wodzie. Umiała pływać, więc nie zagrażało jej utonięcie, ale jej ciuchy były nasączone dużą ilością wody. Szybko popłynęła w stronę brzegu. Wyszła z jeziora i wróciła do ogniska. Dziewczyny zmartwione przyjaciółką także opuściły zbiornik wodny.
Daga i Ellen miały na sobie ubrania Morgany, teraz już mokre, więc przebrały się w swoje. Aly, Vici i Kim także miały coś na przebranie, a Morgana nic ze sobą nie wzięła. Usiadła koło Dante'go i próbowała się ogrzać.
-Jeśli ściągniesz ubrania to szybciej się ogrzejesz.- powiedział Jeff.
-Słucham? Nie będę się przy Was rozbierała! - oburzyła się.
Wkrótce jednak było jej tak zimno, że zdjęła swoje ubrania. Została w samej bieliźnie. Chłopacy, oprócz Adama, który miał dziewczynę i Dante'go, rzucili sobie ucieszone spojrzenia. Zawstydzona nastolatka usiadła skulona przy ognisku. Widząc to, Dante zdjął z siebie bluzę i okrył przyjaciółkę. Ta szybko ubrała się. Na szczęście bluza była tak duża, że sięgała jej prawie do kolan. Cicho wyszeptała:
-Dziękuję.
Cała się trzęsła. Chłopak przyciągnął ją do siebie i przytulił, chcąc ją ogrzać. Pomogło. Potem Adam wyjął gitarę i znowu śpiewali. Rozmawiali i opowiadali sobie żarty. Około pierwszej w nocy do Morgany zadzwoniła Caroline.
-Gdzie Ty jesteś? Przecież jest już środek nocy. - mówiła zaniepokojona.
-Spokojnie, mamo. Jestem nad jeziorem z przyjaciółmi. Niedługo wrócę. -uspokoiła ją i rozłączyła się.
Wkrótce ognisko zaczęło wygasać, a oni nie mięli więcej drewna, więc postanowili się zbierać. Wymienili się numerami telefonów, a Jeff umówił się z Ellen. Morgana ubrała się w swoje, już suche, ubrania i wsiedli do pojazdów. Adam odwiózł resztę Black Roses pod dom dziewczyny. Czule się pożegnali i weszli do domu. Powitała ich Caroline, która znała Dagę i Dante'go kilka lat.
-Witajcie! Tak dawno Was nie widziałam. - uściskała ich.
Na kolację zrobili sobie naleśniki. Kiedy jedli do kuchni weszła matka Morgany.
-Ymmm...Mamo!- powiedziała z pełnymi ustami nastolatka. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Słucham Cię, córeczko. - odpowiedziała, kiedy zdołała opanować śmiech.
-Czy mogą zostać u nas na noc? Przecież nie pojadą do domu w nocy, szczególnie, że Dante trochę wypił.
-Oczywiście. Ja idę już spać, więc życzę Wam dobrej nocy.
-Dobranoc! -krzyknęli chórem.
Po zjedzeniu każdy się wykąpał i poszli do pokoju. Rozłożyli na podłodze wszystkie koce, kołdry, materace i poduszki jakie były dostępne w domu i ułożyli się do spania. Każdy padał z nóg, ale Morganie wcale nie chciało się spać.
-Ej! Nie śpijcie! - powiedziała półgłosem.
-Ale nam się chce spać! -oburzył się Fabian.
-Zaraz Was rozbudzę. -wstała i wybiegła po cichu z pokoju. Wróciła po kilku minutach z butelką szampana w ręku.
-Kieliszków nie udało mi się zdobyć, więc musicie pić z butelki.
Usiadła na swoje miejsce. Każdy po kolei brał kilka łyków. Kiedy butelka była pusta zagrali w pytania i wyzwania. Bawili się przez kilka godzin. W końcu każdy był już zmęczony.
-Ostatnie wyzwanie. - orzekł Fabian, który teraz kręcił. Wypadło na Morganę.
-Pocałuj Dante'go. - podał jej wyzwanie.
Zastanowiła się zanim to zrobiła. Pomyślała, że kiedyś już ją pocałował, więc będzie to normalne. Wytłumaczy, że był to tylko przyjacielski pocałunek. Uświadomiła sobie, jak głupio to brzmi, ale podjęła się wyzwania. Pocałowała go. Wszyscy zaczęli bić brawo, ale po chwili przestali, by nie robić hałasu.
Ułożyli się do spania. Nie było zbyt wygodnie, ale dla nich było to już obojętne. Chcieli jak najszybciej iść spać. Każdy już zasnął, oprócz Dante'go. Delikatnie przysunął się do Morgany i objął ją. Ona przez sen odwróciła się w jego stronę i przytuliła się. Oboje zasnęli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz