Dzisiaj wieczorem miało odbyć się
spotkanie Black Roses razem z szkolną paczką Morgany. Dziewczyna
wstała o ósmej, bo już za dwie godziny Ellen, Fabian, Dante i
Dagmara mieli pojawić się w jej domu. Ubrała się w krótkie
spodenki i zwiewną koszulkę, gdyż było bardzo gorąco. Zeszła na
dół i przygotowała przekąski dla przyjaciół. Potem szybko
wyskoczyła do sklepu po lody, które później włożyła do
zamrażarki. Kiedy wszystko było przygotowane poszła do salonu, aby
pooglądać telewizję.
Około 10.00 usłyszała dzwonek do
drzwi. Pobiegła otworzyć. Jej oczom ukazała się cała czwórka.
Wszyscy zaczęli ją ściskać i witać. Przeszli do kuchni, gdzie
Morgana podała im jedzenie i zaparzyła kawę. Po jakimś czasie
Dante i Dagmara poprosili dziewczynę o przejście do innego pokoju,
gdyż chcieli jej coś powiedzieć. Zgodziła się i zaprowadziła
ich do salonu. Chłopak wyciągnął z torebki butelkę z szampanem.
-Zrób z tym, co chcesz. Jest bardzo
dobry. - powiedziała Daga.
Morgana popatrzyła na plakietkę
alkoholu. To jeden z najlepszych szampanów na świecie!
-Dziękuję. Musiał sporo kosztować.
- była zniesmaczona. Nie lubiła przyjmować drogich upominków, bo
nie chciała, aby ktoś wydawał na nią dużo pieniędzy.
-To prezent. Z pomocą tego szybciej
zapomnisz o Moonie.- wyszeptał Dante.
-Nie zapomnę. -odpowiedziała i
wskazała drzwi do kuchni. Udali się w tym kierunku.
Do umówionej godziny zostało jeszcze
sporo czasu. Postanowili wyjść na miasto. Dziewczyny chciały
wchodzić do wszystkich sklepów, ale niestety nie miały tyle
pieniędzy. Chłopacy zachwycali się każdym lepszym przejeżdżającym
pojazdem. Następnie wstąpili do restauracji na obiad. Każdy
zamówił coś innego. Po zjedzeniu wrócili do domu. Poszli do
salonu. Ellen i Dagmara, za pozwoleniem Morgany, przeglądały szafy
z ubraniami. Chciały wybrać sobie coś na dzisiejszy wieczór.
Fabian, Dante i Morgana usadowili się przed telewizorem. Włączyli
jakąś grę. Osiemnastolatka nie miała ochoty grać, więc
siedziała i obserwowała. W końcu jej przyjaciel oderwał się od
zabawy i poprosił dziewczynę o rozmowę. Wrócili do kuchni i od
razu Dante zaczął:
-O co chodziło z tym telefonem Moon'a?
Zostawił Cię?
-To nie takie proste. Miał problemy i
musiał przenieść się na stałe na drugi koniec kraju.- spuściła
głowę.
-Jakie problemy? - zaciekawił się.
-Z narkotykami, ale nie chcę o tym
gadać. Po prostu wyjechał. Nie chciał mnie zranić ani opuścić,
ale wybrał to, co było najlepsze. - zasmuciła się.
Chłopak podszedł do niej i przytulił
ją.
-Zaopiekuję się Tobą.. Uwierz mi,
nie cieszę się z jego wyjazdu, bo wiem, że przez to cierpisz.
Wolałbym, żeby tu został i żebyś była szczęśliwa, ale
niestety życie nie zawsze jest kolorowe. Postaram się Ci go
zastąpić, jeśli zechcesz oczywiście. Wiem, że to nie będzie to
samo, i że nigdy mu nie dorównam, ale naprawdę będę się starał.
-Masz rację. Nie będziesz taki sam
jak on, ale to nawet dobrze. Każdy jest inny i każdy jest wyjątkowy
na swój sposób. Dziękuję. - odwzajemniła jego uścisk. W tej
chwili do pomieszczenia wbiegła Ellen.
-Och, przepraszam. Nie chciałam Wam
przeszkodzić. - zarumieniła się.
-Nic się nie stało. Co chciałaś? -
uśmiechnęła się Morgana.
-Mogłabym pożyczyć tą sukienkę?
Jest taka piękna! - wyciągnęła ją zza pleców.
-Oczywiście. - odpowiedziała, a Ellen
znikła za ścianą.
Oboje wrócili do salonu. Zbliżał się
wieczór. Wszyscy byli już przygotowani do wyjścia. Czekali tylko
aż Adam z resztą paczki podjedzie pod dom. W końcu się pojawili.
Niestety, w jego samochodzie były tylko trzy wolne miejsca.
-Nie wiedziałem, że będzie Was aż
tak dużo. - skrzywił się Adam.
-Ellen, Fabian, Dagmara- wsiadajcie. -
powiedział stanowczo Dante.
-A co z Wami? - zapytała Kim.
-Pojedziemy moim autem. - pociągnął
za sobą Morganę. Wsiedli do samochodu Dante'go i ruszyli za resztą.
Podróż zajęła im jakieś 20 minut. Ponieważ droga nie była zbyt
kręta i wyboista, chłopak mógł z łatwością prowadzić jedną
ręką, a drugą cały czas trzymał rękę dziewczyny. Co chwila
spoglądał na nią. Podziwiał jej urodę. Znał ją już tak długo,
wiedział o niej wszystko. Kiedyś się w nim zakochała, może teraz
też tak się stanie? Wiedział, że ma szansę, ale musiał być
ostrożny, żeby wszystkiego nie zepsuć. Domyślał się, że jego
przyjaciółka nie będzie chciała od razu przejść do nowego
związku i w pełni to rozumiał. Morgana nie była taka.
W końcu dojechali. Ich oczom ukazała
się przepiękna plaża. Od razu rozpalili ognisko, aby dostarczyć
trochę światła. Tym razem to Alyson przywiozła kiełbaski. Każdy
nadział sobie po jednej na kijek i zaczęli smażyć. Po zjedzeniu
Kim, Aly, Victoria, Dagmara i Ellen, które świetnie się dogadywały
postanowiły wskoczyć do wody. Morgana bała się, że jej ubrania
nie wyschnął tak szybko, więc postanowiła zostać przy ognisku.
Dante, Adam, Fabian i Jeffery, czyli wszyscy chłopacy stamtąd
otworzyli sobie piwa.
Jeff był wysokim blondynem o
niebieskich oczach i dobrze zbudowanej sylwetce. Także należał do
szkolnej paczki. Widać było, że Kim i Alyson podkochują się w
nim, ale on nie był zainteresowany żadną z nich. Morgana zauważyła
błysk w jego oku, kiedy zobaczył Ellen. Chyba się mu spodobała.
Nastolatka nie przepadała za tym
rodzajem alkoholu, więc postanowiła przejść się po pomoście i
popatrzeć na resztę dziewczyn.
Pomost był śliski od wilgoci w
powietrzu. W pewnym momencie Morgana poślizgnęła się i wylądowała
w głębokiej wodzie. Umiała pływać, więc nie zagrażało jej
utonięcie, ale jej ciuchy były nasączone dużą ilością wody.
Szybko popłynęła w stronę brzegu. Wyszła z jeziora i wróciła
do ogniska. Dziewczyny zmartwione przyjaciółką także opuściły
zbiornik wodny.
Daga i Ellen miały na sobie ubrania
Morgany, teraz już mokre, więc przebrały się w swoje. Aly, Vici i
Kim także miały coś na przebranie, a Morgana nic ze sobą nie
wzięła. Usiadła koło Dante'go i próbowała się ogrzać.
-Jeśli ściągniesz ubrania to
szybciej się ogrzejesz.- powiedział Jeff.
-Słucham? Nie będę się przy Was
rozbierała! - oburzyła się.
Wkrótce jednak było jej tak zimno, że
zdjęła swoje ubrania. Została w samej bieliźnie. Chłopacy,
oprócz Adama, który miał dziewczynę i Dante'go, rzucili sobie
ucieszone spojrzenia. Zawstydzona nastolatka usiadła skulona przy
ognisku. Widząc to, Dante zdjął z siebie bluzę i okrył
przyjaciółkę. Ta szybko ubrała się. Na szczęście bluza była
tak duża, że sięgała jej prawie do kolan. Cicho wyszeptała:
-Dziękuję.
Cała się trzęsła. Chłopak
przyciągnął ją do siebie i przytulił, chcąc ją ogrzać.
Pomogło. Potem Adam wyjął gitarę i znowu śpiewali. Rozmawiali i
opowiadali sobie żarty. Około pierwszej w nocy do Morgany
zadzwoniła Caroline.
-Gdzie Ty jesteś? Przecież jest już
środek nocy. - mówiła zaniepokojona.
-Spokojnie, mamo. Jestem nad jeziorem z
przyjaciółmi. Niedługo wrócę. -uspokoiła ją i rozłączyła
się.
Wkrótce ognisko zaczęło wygasać, a
oni nie mięli więcej drewna, więc postanowili się zbierać.
Wymienili się numerami telefonów, a Jeff umówił się z Ellen.
Morgana ubrała się w swoje, już suche, ubrania i wsiedli do
pojazdów. Adam odwiózł resztę Black Roses pod dom dziewczyny.
Czule się pożegnali i weszli do domu. Powitała ich Caroline, która
znała Dagę i Dante'go kilka lat.
-Witajcie! Tak dawno Was nie widziałam.
- uściskała ich.
Na kolację zrobili sobie naleśniki.
Kiedy jedli do kuchni weszła matka Morgany.
-Ymmm...Mamo!- powiedziała z pełnymi
ustami nastolatka. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Słucham Cię, córeczko. -
odpowiedziała, kiedy zdołała opanować śmiech.
-Czy mogą zostać u nas na noc?
Przecież nie pojadą do domu w nocy, szczególnie, że Dante trochę
wypił.
-Oczywiście. Ja idę już spać, więc
życzę Wam dobrej nocy.
-Dobranoc! -krzyknęli chórem.
Po zjedzeniu każdy się wykąpał i
poszli do pokoju. Rozłożyli na podłodze wszystkie koce, kołdry,
materace i poduszki jakie były dostępne w domu i ułożyli się do
spania. Każdy padał z nóg, ale Morganie wcale nie chciało się
spać.
-Ej! Nie śpijcie! - powiedziała
półgłosem.
-Ale nam się chce spać! -oburzył się
Fabian.
-Zaraz Was rozbudzę. -wstała i
wybiegła po cichu z pokoju. Wróciła po kilku minutach z butelką
szampana w ręku.
-Kieliszków nie udało mi się zdobyć,
więc musicie pić z butelki.
Usiadła na swoje miejsce. Każdy po
kolei brał kilka łyków. Kiedy butelka była pusta zagrali w
pytania i wyzwania. Bawili się przez kilka godzin. W końcu każdy
był już zmęczony.
-Ostatnie wyzwanie. - orzekł Fabian,
który teraz kręcił. Wypadło na Morganę.
-Pocałuj Dante'go. - podał jej
wyzwanie.
Zastanowiła się zanim to zrobiła.
Pomyślała, że kiedyś już ją pocałował, więc będzie to
normalne. Wytłumaczy, że był to tylko przyjacielski pocałunek.
Uświadomiła sobie, jak głupio to brzmi, ale podjęła się
wyzwania. Pocałowała go. Wszyscy zaczęli bić brawo, ale po chwili
przestali, by nie robić hałasu.
Ułożyli się do spania. Nie było zbyt
wygodnie, ale dla nich było to już obojętne. Chcieli jak
najszybciej iść spać. Każdy już zasnął, oprócz Dante'go.
Delikatnie przysunął się do Morgany i objął ją. Ona przez sen
odwróciła się w jego stronę i przytuliła się. Oboje zasnęli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz