Jednak Kim miała rację. Cierpiała przez swojego chłopaka, chociaż na początku zdawało się, że to niemożliwe. Jak się miało później okazać Morgana zostanie zraniona jeszcze bardziej.
Tego dnia dziewczyna wstała około południa. Nie miała na dzisiaj żadnych planów. Zwykle wakacje spędzała u babci, ale teraz jej nie było. Zastanawiała się, co ma robić. Wyjazd był raczej niemożliwy, bo Caroline pracowała przez całe wakacje, a Morgana nie chciała jechać sama. Postanowiła odłożyć na później te myśli i poszła zjeść śniadanie. Miała ochotę na coś słodkiego, więc zrobiła sobie naleśniki z Nutellą. Potem zaparzyła kawę i usiadła przed telewizorem paląc papierosa. Nadal nie pozbyła się tego nałogu.
Od rana była jakaś przygnębiona. Po części przez to, że zawiódł ją ukochany chłopak, ale także przez to, że nie miała żadnych planów na wakacje. Bała się, że zmarnuje te dwa piękne miesiące.
Siedziała oglądając filmy do późnego wieczoru. W końcu wróciła z pracy Caroline z dobrą wiadomością. Pan James zaprosił je do restauracji na kolację. Bardzo zależało mu, żeby poznać Morganę i nawiązać z nią dobre relacje. Dziewczyna od razu zgodziła się i poszła się przebrać. Pożyczyła od mamy sukienkę, bo chciała zrobić dobre wrażenie, a nie chciała ubierać się na czarno.
Godzinę później pod ich dom podjechało czarne BMW. Z pojazdu wysiadł wysoki mężczyzna z lekkim zarostem ubrany w garnitur. Morgana uznała go za przystojnego. Caroline wyszła go przywitać i zaproponowała, aby wszedł, ale on nalegał, aby jechać od razu. Tak też zrobili.
Matka osiemnastolatki przez całą drogę rozmawiała z mężczyzną. Można było zauważyć, że wyraźnie się jej podoba. I wzajemnie. James był kulturalny, miły i szarmancki. Podobało się to Morganie.
W końcu dojechali. Ich oczom ukazała się piękna restauracja. Wynajęcie stolika na pewno kosztowało fortunę. Weszli, a kelnerka wskazała im miejsce, po czym podała im karty menu. Wybrali danie dnia, czyli makaron ze szpinakiem i bazylią. Wszystkim bardzo smakowało. Na koniec James zamówił szampana. Wlał go do wysokiego kieliszka Caroline, a przy Morganie się zawahał.
- Jestem pełnoletnia. - powiedziała, chcąc poinformować go, że może pić alkohol. Mężczyzna przechylił butelkę i nalał trunku dziewczynie, a następnie sobie.
- Gdzież moje maniery? Nazywam się James, a Ty jesteś Morgana, prawda? - uśmiechnął się i podał jej rękę.
- T-tak. - wydusiła z siebie oczarowana jego zachowaniem.
- Caroline dużo o Tobie opowiadała. Powiem Ci, że rzeczywiście mówiła prawdę. Piękna, zgrabna...- w uśmiechu pokazał swoje idealnie równe zęby. Nastolatka myślała, że się roztopi. Taki facet to marzenie. Jej matka dobrze trafiła.
Siedzieli tak aż do północy, a potem James odwiózł je do domu. Dziewczyna i jej mama były tak zmęczone, że od razu poszły spać.
Następnego dnia Morganę obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła Teresa.
- Cześć. - powiedziała zaspana.
- No hej. Chyba Cię obudziłam. -zaśmiała się.- Przepraszam, ale mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia.
- A co jeśli ją odrzucę? - zapytała bez entuzjazmu.
- Nie ma takiej opcji. Posłuchaj. Dagmara, Ellen i Fabian wyjechali na wakacje, a ja i Dante zostaliśmy sami. Może wpadniesz do nas z Moon'em na kilka dni? Moglibyście nocować u mnie. Musisz się zgodzić! - krzyknęła ucieszona.
- Ja bardzo chętnie, ale Moon... Raczej nie. Potem Ci opowiem. To kiedy mogę przyjechać? - dziewczyna aż podniosła się z łóżka.
- Nawet za dwa dni, jeśli Ci pasuje. Wcześniej nie da rady. - zamyśliła się.
- Spoko i tak nie mam żadnych planów. No to jesteśmy umówione i...- zawahała się. - Pozdrów Dante'go.
- Jasne! Pa! - rozłączyła się.
Kochana Teresa! Uratowała jej wakacje. Morgana od razu pobiegła do mamy.
- Mamo, za dwa dni jadę do Teresy. Nie masz nic przeciwko? - pocałowała ją w policzek.
- Oczywiście, że nie. Tylko na ile jedziesz? - zapytała Caroline.
- Na kilka dni. Jeszcze zobaczę. Na razie planuję coś około tygodnia.
Rozmawiały jeszcze przez chwilę o propozycji Teresy, a potem zeszły na temat Moon'a. Dziewczyna wyznała matce, że nie ma zamiaru się do niego odzywać, bo bardzo ją rozczarował.
***
Nadszedł dzień wyjazdu. Gotowa i spakowana Morgana poprosiła matkę, by podwiozłą ją na przystanek. Caroline zgodziła się i już kilka minut później dziewczyna wsiadała do autobusu. Napisała do Teresy SMS'a.
*Jestem już w autobusie. Czekaj na mnie!*
Chwilę potem dostała odpowiedź.
*Już nie mogę się doczekać!*
Nastolatka włożyła słuchawki od Fabiana do uszu i włączyła muzykę. Podróż minęła jej bardzo szybko. Kiedy w końcu dojechała zobaczyła przyjaciółkę stojącą na przystanku z transparentem ,,Witamy ponownie u nas!''. Wybiegła z pojazdu i mocno przytuliła dziewczynę.
- Jesteś kochana! - powiedziała.
- Nareszcie jesteś! - usłyszała w odpowiedzi.
Przyjaciółka pomogła zanieść jej bagaże do domu. W drodze poinformowała, że Dante nie wie nic o tej wizycie i ma to być niespodzianka.
Kiedy dotarły do celu rozpakowały się i przygotowały spanie dla Morgany. Potem Teresa napisała do Dante'go, że chce się z nim spotkać na starym boisku, czyli tam, gdzie zawsze się spotykali. Odpisał, że za 20 minut będzie. Przyjaciółka Morgany wpadła też na pomysł, żeby ubrać, uczesać i umalować ją tak, żeby zrobić wrażenie na chłopaku.
Przystąpiła do dzieła. Kazała Morganie nałożyć zwiewną sukienkę, zrobiła jej piękną fryzurę i zmysłowy makijaż.
- Gotowe! Chodź do lustra. - powiedziała, gdy skończyła. Przeszły do salonu i osiemnastolatka ustała przed wielkim lustrem.
- Wyglądam cudownie! Dziękuję! - wyszeptała.
- Poczekaj. To jeszcze nie koniec.- Teresa wyszła z pomieszczenia i wróciła po chwili z parą butów na szpilce w ręku.
- Załóż.
Morgana wykonała jej polecenie. Miała szczęście, że potrafiła chodzić na takich obcasach. Teresa także się wyszykowała i wyszły.
Na miejscu siedział już Dante. Był zniecierpliwiony, bo musiał czekać. Kiedy zobaczył Morganę szybko podbiegł i ją przytulił.
- Co Ty tu robisz? Wyglądasz przepięknie! - nie wypuszczał jej z objęć.
- Teresa zaprosiła mnie do siebie, bo obie nie miałyśmy żadnych planów. - uśmiechnęła się, gdy ją puścił.
- Hallo! Ja też tu jestem. - zaśmiała się Teresa.
- A, tak. Także ładnie wyglądasz. - przytulił ją.
Usiedli na murku i rozmawiali. Umówili się na jutro, a potem każdy poszedł w swoją stronę. Dziewczyny wróciły do domu, przebrały się w piżamy, usiadły na łóżku i zaczęły rozmawiać.
- Dlaczego Moon nie przyjechał z Tobą? - zapytała Teresa.
- Długa historia. Od jakiegoś czasu zachowuje się bardzo dziwnie. Znika z domu, nie przychodzi do szkoły. Totalnie mnie olewa. Kiedy wraca jest jakiś nieobecny, dostaje dziwnych ataków. Potem znowu znika. I tak w kółko. W międzyczasie przychodzi i mnie przeprasza, ale potem jest to samo. Ostatnio powiedział, że zabiera mnie na wakacje do Hiszpanii. Kiedy czekałam na niego w dniu wyjazdu nie pojawił się i zadzwonił, że wszystko odwołane. Mam go dosyć. Nie będę się do niego odzywała. Bardzo mnie rani. - zasmuciła się.
- Zerwij z nim. - powiedziała Teresa.
- Nie mogę. Za bardzo go kocham. To mój pierwszy chłopak i nie wierzę, że to się tak tragicznie skończy. Wciąż mam nadzieję, że będzie tak, jak dawniej.
- Jak to jest? Kochasz go i nienawidzisz jednocześnie? - zdziwiła się.
- Tak, coś w tym stylu. Jestem na niego wściekła, ale w głębi duszy nadal mi na nim zależy.- miała łzy w oczach.
- Nie przejmuj się. Trzeba czekać i pozwolić, aby to wszystko samo się potoczyło. - przytuliła przyjaciółkę. Potem przyniosła lody na poprawienie humoru Morgany i włączyła jakąś komedię. Siedziały aż do rana.
Jak zwykle proszę o pisanie opinii.
Pamiętajcie o asku i Facebooku :3
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz