piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 21

Morgana wstała dzisiaj bardzo późno, ponieważ była niedziela. Od razu zauważyła, że ma mnóstwo nieodebranych SMS'ów i połączeń. Wszystkie były od Moon'a. Oddzwoniła.
- Hej. Co się dzieje, że tak dzwonisz? - zaśmiała się.
- No cześć. Obudziła się moja Śpiąca Królewna? Już po dwunastej, a Ty nadal śpisz. - także się zaśmiał.
- Oj, nie dasz mi nawet w niedzielę odpocząć. Co tam chciałeś?- zapytała.
- Chciałem Cię gdzieś zabrać, w końcu dziś Twoje urodziny, ale jak tak dalej pójdzie to wszystko pozamykają.- dokuczał jej.
- Ach, sama zapomniałam. Już wstaję. Za pół godziny pod moim domem. - rozłączyła się, nie dając mu szansy na odpowiedź. W błyskawicznym tempie ubrała się i poczesała. Postanowiła zaprosić kilku znajomych na dzisiejszy wieczór.
- Cześć, Teresa. Chciałabym zaprosić Cię na moje urodziny dziś wieczorem. Zaproś w moim imieniu Ellen, bo niestety nie mam jej numeru. Przepraszam, że tak późno, ale sama zapomniałam. Zrozumiem, jeśli nie przyjdziecie. - zadzwoniła do swojej przyjaciółki i reszty Black Roses. Zastanawiała się, czy zaprosić Dante'go, ale w końcu zdecydowała się na to.
Zeszła na dół. Od razu dopadła ją Caroline.
- Wszystkiego najlepszego, córeczko! Upiekłam Ci piękny tort. Chcesz się poczęstować?- ściskała ją.
- Dziękuję, mamo. Teraz nie mogę, bo zaraz przyjedzie po mnie Moon. Zostaw ciasto na wieczór, bo przyjdzie kilku znajomych. Nie masz nic przeciwko? - także ją uściskała.
- Oczywiście, że nie. Dziwi mnie tylko, że nie chcesz hucznej imprezy, w końcu to Twoja osiemnastka. - popatrzyła jej w oczy.
- Wiesz, że nie lubię takich zabaw. Grono przyjaciół zupełnie mi wystarczy. - uśmiechnęła się i w tej chwili usłyszała dzwonek do drzwi. Pobiegła otworzyć.
- Wszystkiego najlepszego, księżniczko! - pocałował ją. Morgana podziękowała i wsiedli na motor.  Chłopak zabrał ją najpierw do kawiarenki, potem do parku, a na koniec pozwolił jej kupić sobie coś za jego pieniądze. Zrobiła to niechętnie, bo nie chciała obciążać jego portfela, ale udało mu się ją zmusić. Dziewczyna zaprosiła go na przyjęcie. Zaproponował, że pomoże jej urządzić dom. Zgodziła się. Wrócili do domu i od razu zaczęli przygotowania. Kiedy skończyli, chcieli wypić herbatę i odpocząć, ale nie udało im się, ponieważ zadzwonił dzwonek do drzwi. Morgana poprosiła swojego chłopaka, aby ich wpuścił i powiedział, żeby poczekali. Sama poszła do pokoju przebrać się w sukienkę, którą ostatnio kupiła. Gdy była już gotowa zeszła na dół. Kiedy znalazła się w progu kuchni usłyszała głośne ,,Wszystkiego najlepszego!''. Bardzo się ucieszyła, ponieważ zobaczyła, że są wszyscy, z wyjątkiem Dante'go. Postanowiła się tym nie przejmować.
Wyjęła z lodówki tort. Przyjaciele śpiewali ,,Sto lat'' podczas, gdy ona zdmuchnęła świeczki. Nie pomyślała żadnego życzenia, bo wiedziała, że i tak się nie spełni. Pokroiła ciasto i dała każdemu kawałek. Kiedy zjedli Teresa wstała i krzyknęła:
- Pora na prezenty!
Wszyscy wstali. Morgana usiadła na krześle, a pozostali ustawili się w kolejce. Pierwsza była Caroline.
- Wszystkiego najlepszego, jeszcze raz! Kocham Cię, córciu. - wręczyła jej małe pudełeczko.
- Też Cię kocham, mamo. - otworzyła prezent. Były to kolczyki z prawdziwego złota z diamentem w środku.- Ojej! To musiało kosztować fortunę! Dziękuję!- prawie się rozpłakała. Zdała sobie sprawę z tego, jak ważna jest dla swojej mamy. Następna w kolejce była Dagmara. Po złożeniu życzeń wręczyła jej piękne buty na platformie. Potem Teresa dała jej sukienkę i bransoletkę. Morgana ze szczęścia prawie płakała. Ellen dała jej naszyjnik, Fabian nowe piękne słuchawki. Nadeszła kolej na Moon'a.
- Myślałam, że Ty dałeś mi już prezent. - zdziwiła się. Otworzyła pudełko, które jej podał. Znajdowały się w nim dwie bransoletki ze znakami wieczności.
- Jedna dla Ciebie, jedna dla mnie. - powiedział, po czym wyjął je z opakowania i zawiązał dziewczynie na nadgarstku. Podziękowała wszystkim.
Przez cały wieczór siedzieli i rozmawiali przy muzyce. Mieli okazję bliżej poznać się z nowymi członkami grupy. Kilka minut przed północą Morgana usłyszała dzwoniący telefon. Przeprosiła towarzystwo i wyszła do innego pokoju, aby odebrać.
- Halo? - powiedziała po naciśnięciu zielonej słuchawki. Nie zdążyła nawet zobaczyć, kto dzwoni.
- Cześć. Wszystkiego najlepszego. - rozpoznała głos Dante'go.
- Dziękuję. - odpowiedziała trochę zniesmaczona.
- Przepraszam, że nie przyszedłem. Miałem dużo zajęć i musiałem odwiedzić babcię. Przykro mi, że nie mogę być z Tobą w tym ważnym dniu. Chciałbym spotkać się jutro z Tobą. Masz czas? - zapytał smutno.
- Oczywiście. - powiedziała bez namysłu.
- Przyjadę po Ciebie. Pa. - zakończył połączenie. Dziewczyna wróciła do kuchni i zajęła swoje miejsce koło Moon'a.
- Kto dzwonił? - szepnął jej na ucho.
- Stara znajoma ze szkoły. - skłamała, bo nie chciała, by był zazdrosny.
Około pierwszej w nocy wszyscy rozeszli się do domów pod wpływem alkoholu. Moon wychodząc zapytał:
- Spotkamy się jutro?
- Przepraszam, nie mogę. Mam już plany. Może kiedy indziej. - pocałowała go i  zamknęła drzwi.
Następnego dnia po południu pod dom dziewczyny przyjechał Dante. Zabrał ją do parku w innym mieście. Usiedli na ławce nad małym stawem.
- Jeszcze raz przepraszam, że nie przyszedłem. Mam coś dla Ciebie. Wszystkiego najlepszego! - dał jej całusa w policzek i wręczył zapakowany w ozdobny papier upominek. Morgana podziękowała i delikatnie zdarła opakowanie. Jej oczom ukazała się najnowsza płyta jej ulubionego zespołu, która nie była jeszcze dostępna w kraju.
- Marzyłam o niej! Dziękuję! Skąd ją masz? - przytuliła go mocno. Zaśmiał się i odpowiedział:
- Przecież wiesz, że mój ojciec mieszka w USA. Poprosiłem go o tą płytę dawno temu, specjalnie dla Ciebie. Chciałbym Cię jeszcze przeprosić za moje zachowanie. Po prostu ciężko mi się pogodzić z tym, że miłość mojego życia wybrała kogoś innego. Powoli się przyzwyczajam, ale nigdy się z tym nie pogodzę. Przemyślałem wszystko i doszedłem do wniosku, że nie mogę Cię tak traktować. Pewnie myślisz sobie, że Cię nienawidzę, czy coś w tym stylu. Wręcz przeciwnie, nadal Cię kocham. Nie będę Cię już traktował jak wroga i może nawet uda mi się zaakceptować Moon'a. Wybaczysz mi?- zwiesił głowę i patrzył na swoje nogi.
- Nawet nie wiesz, ja się cieszę, że mi to mówisz. Wybaczę Ci. Tęskniłam za naszymi dawnymi relacjami. Tęskniłam za Tobą. - przytuliła go.
Potem Dante zabrał ją do restauracji na obiad, a następnie odwiózł do domu. Morgana uświadomiła sobie, że opuściła zajęcia w szkole, ale nie przejęła się tym, gdyż zbliżał się koniec roku.
 

Cieszycie się z takiego obrotu wydarzeń? 
Zapraszam na ask'a --> ASK 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz