Nadszedł weekend. Właśnie dziś Morgana z matką miały wyprowadzić się do nowego domu. Spakowały wszystko już poprzedniego dnia. Pani Kate zaproponowała, że je podwiezie. Moon oczywiście też chciał jechać.
Wyjechali. Każdy był bardzo podekscytowany. W końcu dotarli do celu. Przez chwilę nieruchomo siedzieli w aucie nic nie mówiąc. Potem Morgana postanowiła wyjść pierwsza. Weszła do domu, nie czekając na resztę. Poszła od razu do pokoju, który sobie wybrała. Odłożyła torby i wróciła na zewnątrz.
Wszyscy byli zachwyceni nowym lokum. Morgana zdążyła już nawet urządzić pokój. Siedzieli tam do wieczora. W końcu Moon i pani Kate musieli wracać do siebie.
Dziewczyna usiadła przed telewizorem i włączyła swój ulubiony film. Nagle z ospania wytrącił ją dzwonek przychodzącego SMS'a. Myślała, że to Moon, ale pomyliła się. Dante.
*Hej. Jak tam u Ciebie? Dawno nie gadaliśmy*
Ta wiadomość zasmuciła ją z jakiegoś powodu. Uświadomiła sobie, że właśnie wtedy, kiedy potrzebowała kogoś do wygadania się nie było przy niej jej przyjaciół. Co się z nimi działo? Nic nie wiedzieli o pobiciu, przeprowadzce... Po chwili odpisała:
*Cześć. Źle, a jak ma być? Ach, no tak... Nic nie wiecie...*
Zdenerwowała się. Dlaczego ludzie, którym ufała nad życie ostatnio zawodzili? Ojciec, przyjaciele... Po kilku minutach dostała SMS'a.
*Co się dzieje? O czym nie wiemy?*
W Morganie coś pękło. Znowu zaczęła płakać, a przy tym miała ochotę wszystko z siebie wyrzucić.
*Co się stało?! Może w skrócie... Wszyscy oszaleli, mnie i moją mamę pobił ojciec, uciekłyśmy, a teraz przeprowadziłyśmy się do nowego domu. Szkoda, że Was przy mnie wtedy nie było...*
Odpisał prawie natychmiast.
*Och, Morgana. Tak bardzo Cię przepraszam.*
Łzy spływały jej po policzkach. Nie wiedziała, co ma robić. Wybaczyć czy nie? Potrzebne było spotkanie.
*To nie jest rozmowa na telefon, a szczególnie nie na SMS'y.*
Odpowiedział:
*Przyjedziemy jak najszybciej. Wybacz nam. Do zobaczenia.*
W przepraszaniu to Dante nie był najlepszy...
Kilka dni później doszło do spotkania. Usiedli na ławce w parku. Cała paczka: Dante, Morgana, Dagmara, Teresa, a oprócz tego dołączył do nich Moon. Na prośbę Morgany. Dziewczyna opowiedziała im wszystko ze szczegółami. Przepraszali ją cały czas, ale ona nie wiedziała czy wybaczyć.
- Dlaczego się nie odzywaliście?- zapytała siedemnastolatka. Zapadła cisza. Morgana zauważyła, że Teresa i Dagmara miały łzy w oczach. Podeszły do niej i mocno przytuliły przepraszając. Nie wiedziała, o co chodzi. Gdy się oddaliły poprosiła o wyjaśnienia.
- Tak bardzo przepraszamy, ale to przez Dante'go. Zorganizował spotkanie i kazał nam urwać z Tobą wszelki kontakt. - powiedziała nieśmiało Dagmara.
- Co?! Dlaczego?! Dante! - wykrzyknęła zdziwiona i zawiedziona Morgana. Przez chwilę nic nie mówił. Potem przemówił:
- Nie miałem wyboru. Przepraszam. Wyjaśnię Ci to na osobności. - wstał i zmusił do tego samego nastolatkę. Poszli na mostek w parku. Chłopak oparł się o kamienną barierkę. Spojrzał na dziewczynę.
- Musisz to wiedzieć. Zauważyłem, że ten chłoptaś ma większe szanse u Ciebie niż ja, nie rozumiem dlaczego. Bardzo mnie to zabolało. Chciałem o Tobie zapomnieć. Znalazłem sobie na siłę dziewczynę. Myślałem, że to pomoże, ale się pomyliłem. Nie wiem, dlaczego zabroniłem dziewczynom kontaktu z Tobą... Może dlatego że dużo o Tobie mówiły, w każdym bądź razie popełniłem błąd. Przepraszam. - przycisnął ją do swojej klatki piersiowej. Płakała. Nie potrafiła tego pojąć.
- Ufałam Wam... Zawiedliście mnie...- wydusiła z siebie.
- Cii... Przepraszam, słonko. - po jego policzku także spłynęła łza. Puścił ją.
- Nie pomogło. Rozstałem się z tą dziewczyną, bo uświadomiłem sobie, że nic do niej nie czuje i wciąż kocham Ciebie. Nie potrafiłbym o Tobie zapomnieć, teraz to wiem. - zasmucił się. W tej chwili dołączył do nich Moon.
- Morgana, musisz pogadać z dziewczynami. A ja zostanę z Twoim kolegą.- spojrzał groźnie na Dante'go. Kiedy dziewczyna się oddaliła, zaczęła się awantura.
- Jakim prawem znowu się pojawiasz?! Nie było Cię, kiedy tego najbardziej potrzebowała! Zająłem się nią, chociaż nie było to do końca łatwe, ale nie poddawałem się! Wiedziałem, że będzie lepiej! Teraz też Cię nie potrzebuje! Najlepiej odejdź! - rzucił się Moon.
- Posłuchaj. Dla mnie to też nie było łatwe. Odszedłem, bo wiedziałem, że wybierze Ciebie. Co ona w Tobie widzi?! Zrobi co zechce, nie podejmiesz za nią tego wyboru. - przerwał na chwilę. - Muszę lecieć. Powiedz im, że przyjde na autobus o umówionej godzinie. - odszedł. Moon wrócił do dziewczyn i przekazał wiadomość. Teresa i Daga zebrały się kilka minut później. Morgana i Moon zostali jeszcze trochę w parku. Dziewczyna postanowiła wybaczyć dziewczynom, ale nad Dante się zastanawiała... Potem chłopak odprowadził nastolatkę do domu. Nie miała jak zwykle na nic ochoty.
Dlaczego musiała mieć same problemy? To trochę za dużo jak na zwykłą siedemnastoletnią dziewczynę... Cały czas myślała o tym, co powiedział jej Dante. Nie chciała przestać się z nim przyjaźnić. Uwielbiała jego charakter, ale bardzo ją zranił. Chciał o niej zapomnieć? Powinien raczej o nią walczyć... Miała dość myślenia. Wykąpała się, położyła do łóżka i założyła słuchawki. Puściła głośno muzykę i zapomniała o całym świecie. Zasnęła.
Jak się Wam podoba rozdział 16? Piszcie tu lub na ask'u. Pozdrawiam. :)
Czekam na więcej, jest wspaniale! <3.
OdpowiedzUsuń