Morgana wstała wcześnie rano przed budzikiem. Śniło jej się, że została porzucona przez rodziców i zaopiekował się nią starszy pan, który okazał się być demonem. W momencie kiedy chciał z niej wyssać duszę obudziła się. Dziewczyna często miewała takie sny. Przestała się ich bać dawno temu. Twierdziła, że najgorsze co jej się śniło to to, że została sama. Odeszli od niej wszyscy, a ona zwariowała i była dzikuską. Sama nie wiedziała, dlaczego tak ją to przerażało.
Gdy się obudziła na zegarku widniała godzina 5.47. Budzik miał zadzwonić o 6.30. Nie mogła już zasnąć. Wstała i ubrała się, jak zawsze, w ciemne ubrania. Tylko takie miała w szafie. Zeszła na dół, zaparzyła sobie kawę. Usiadła przy stole i rozmyślała. Po jakimś czasie do pomieszczenia wszedł David.
- Hej, córcia. Co Ty tu robisz tak wcześnie? Nie śpisz już?
- Hmmm... Jak widać nie. Obudziłam się i nie mogłam już zasnąć. O której przyjedzie ten autobus po mnie?
- Zdaje mi się, że miał być o 7.00. Będziesz miała jeszcze sporo czasu, żeby kogoś poznać przed lekcjami. -ojciec uśmiechnął się serdecznie.
- Taaa...- dziewczyna odpowiedziała zniechęcona. Nie miała ochoty nikogo poznawać. Nie potrzebni byli jej nowi znajomi. Zanim przyjechał autobus Morgana rozmawiała z tatą o muzyce.
Kiedy wybiła 7.00 pod dom podjechał autobus.
- Och, jacy punktualni. - powiedziała z ironią. Wzięła plecak i wyszła z domu żegnając się z ojcem. W drodze do szkoły słuchała swoich ulubionych piosenek. Siedziała z tyłu autobusu. W pewnym momencie do pojazdu wsiadł jakiś mężczyzna. Podszedł do miejsca, w którym siedziała Morgana. Dziewczyna widziała, że coś do niej mówi, jednak nie słyszała przez muzykę. Zdjęła słuchawki i powiedziała :
- Proszę? Przepraszam, nie słyszałam.
- Mogę tu usiąść? -zapytał. Była zdziwiona tym pytaniem, bo autobus był prawie pusty.
- Spoko, ale jest wiele miejsc wokół...
- Chciałem usiąść przy Tobie, piękna. Nazywam się Borys, a Ty?
- Morgana...- nie miała ochoty na rozmowę. Chłopak nie grzeszył urodą i zdawało się, że inteligencją też.
- Ooo! Jakie piękne imię, jak i jego właścicielka. Masz takie śliczne oczy i włosy. Może się kiedyś spotkamy? - puścił jej oczko.
- Słuchaj koleś. Nie jestem z tych, które umawiają się z każdym, a szczególnie z debilami. Jeśli masz zamiar mnie podrywać w tak perfidny sposób, to lepiej sobie idź!
- Skarbie, spokojnie. Kwiatuszku, nie złość się... - uśmiechnął się. Wtedy nie wytrzymała.
- Spadaj stąd!- i uderzyła go w twarz. Nie lubiła takich chłopaków. Borys szybko podniósł się z miejsca i przesiadł się jak najdalej. Reszta drogi przebiegła spokojnie. W końcu dotarli do szkoły. Morgana wzięła głęboki wdech i westchnęła:
-Ech... Zaczyna się...
Wysiadła z pojazdu i nie rozglądając się nigdzie poszła prosto do wejścia. W środku woźna udzieliła jej wskazówki, gdzie ma iść, aby się przebrać. Potem udała się pod salę lekcyjną. Podchodziło do niej wiele dziewczyn, ale każda z nich była radosna, szczęśliwa, nie w typie Morgany. Po skończonych lekcjach wyszła przed szkołę i zapaliła papierosa. To jedyny jej nałóg, oprócz rock'a. W pewnej chwili podeszła do niej grupka chłopaków. Zaczęli rozmowę.
- Hej, laseczko. Palisz? Oj, niegrzeczna dziewczynka. - po czym zaczęli się śmiać. Podszedł do niej bliżej jeden z nich.
- No cześć. Jak masz na imię? Poczęstujesz mnie papieroskiem?
- Morgana. Masz i odejdź. - próbowała jak najszybciej się ich pozbyć. Grupka po chwili odeszła, ale on został. Zapalił papierosa, zaciągnął się, wypuścił dym i spojrzał na nią.
- Ja jestem... -zaczął, ale Morgana nie dała mu skończyć.
- Nie obchodzi mnie to, kim jesteś i jak się nazywasz. Wolałabym, żebyś nigdy nie pojawił się w moim życiu. Idź już sobie. Zaraz jadę do domu. -jednak chłopak udawał, że nie słyszy.
- Śliczna, złość piękności szkodzi. - w tej chwili zbliżył się do niej i próbował ją pocałować, ale ona z całej siły go odepchnęła.
- Spadaj kretynie! - uderzyła go, tak samo jak poprzedniego adoratora, zgasiła papierosa i odeszła. Niedługo potem przyjechał autobus i odjechała do domu. Rodzice byli jeszcze w pracy. Poszła do swojego pokoju zdenerwowana. W poprzedniej szkole dosyć dobitnie uświadomiła wszystkim, że nie życzy sobie podrywania i prób zbliżenia się.
Usiadła przy biurku. Zaczęła odrabiać lekcje. Szło jej to sprawnie, ponieważ dobrze radziła sobie z nauką, chociaż nigdy specjalnie się nie starała. Gdy skończyła, wyjęła z szafki książkę i zaczęła czytać. Po kilku godzinach wrócili Caroline i David.
- Kochanie! Jesteśmy!
Nastolatka zeszła do nich.
- Hej, mamo. Hej, tato. Jak tam w pracy? - próbowała ukryć złość i starała się być miła.
- Tak jak zwykle. Nowa siedziba jest naprawdę piękna. Lepiej opowiadaj, co tam u Ciebie? Jak pierwszy dzień w szkole? -odpowiedziała Caroline.
- Nic specjalnego się nie działo. Nauczyciele są mili, sympatyczni. Orientuję się już, gdzie co jest.
- A koledzy?
- Mamo, przecież wiesz, jakie mam do tego podejście.
- Myślałam, że może jednak... Zjesz obiad? -zmieniła temat.
- Nie jestem głodna, dziękuję. Pójdę już do siebie.
Wróciła do pokoju i oddała się czytaniu.
Zapraszam :))
Genialny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńChcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego związku z kontaktem z Dr.Agbazara, ponieważ jest on jedyną osobą zdolną do przywrócenia zerwanych związków lub zerwanych małżeństw w terminie 48 godzin. ze swoimi duchowymi mocami. Możesz skontaktować się z Dr.Agbazara, pisząc go przez e-mail na adres ( agbazara@gmail.com ) LUB zadzwoń / WhatsApp mu na ( +2348104102662 ), w każdej sytuacji życia znajdziesz siebie.
OdpowiedzUsuń