wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 4

Trzy dni później nadszedł wreszcie piątek. Dzisiaj miała się odbyć szkolna dyskoteka z okazji przybycia nowej uczennicy do szkole. Ta szkoła zawsze tak świętowała powiększenie się grona uczniów. Morgana cały czas zastanawiała się czy na nią iść. Dzisiaj miała przyjechać także przyjaciółka Morgany - Teresa. Dziewczyny miały zaplanowane wspólne pójście na impreze oraz nocowanie w nowym domu Morgany.
O 5 rano dziewczyna była już na nogach. Mimo, że Teresa miała ją odwiedzić dopiero po szkole, ona już od rana przygotowywała pokój.
Dyskoteka miała rozpocząć się o 17, tak więc Morgana miała czas, aby wrócić do domu, przebrać się i wrócić do szkoły.
Tym razem podwiózł ją tata. Tego dnia miała wyjątkowo dobry humor, co u niej było bardzo dziwne. W szkole była dla każdego miła i uprzejma. Niezwykle cieszyła się z przyjazdu najlepszej przyjaciółki. Dopiero teraz zauważyła, że przez ostatnie dni oraz dzisiaj natrętnego chłopaka nie było w szkole. Nie zastanawiała się jednak nad tym zbyt długo.
Lekcje szybko mijały. Morgana przez swój dobry humor zaczęła zgłaszać się na zajęciach i zyskała tym duże plusy u nauczycieli.
Po skończonych lekcjach udała się na przystanek. Znowu usłyszała głos:
- To może dziś pójdziemy na kawę? - odwróciła się. Stał za nią wysoki chłopak o blond włosach i brązowych oczach. Był ubrany jak zwykły nastolatek. Nie było w nim nic szczególnego.
- Wybacz, ale teraz też nie mogę. Spieszę się. Dziś dyskoteka. Jesteś z mojej szkoły? - odpowiedziała z uśmiechem.
- Tak. Niestety, nie mogę przyjść. A tak poza tym to masz bardzo ładny uśmiech.
- Och, dziękuję. - Morgana odparła spokojnie. Nie zareagowała agresją jak zawsze. W tej samej chwili podjechał autobus. Wsiadła do niego i ruszyli w stronę jej domu. Gdy dojechali do celu zobaczyła na podwórku nieznajomy samochód.
- To Teresa! - ucieszyła się w duchu. Szybko wbiegła do domu. Przyjaciółki nie było na dole, więc pobiegła do siebie.
- Morgana, kochanie! Cześć! - przywitała ją radośnie przyjaciółka.
- Cześć, Tereso! Nareszcie się spotkałyśmy. - przyjaciółki wpadły sobie w ramiona. Caroline i David nie wrócili jeszcze z pracy. Oboje musieli zostać dłużej. Firma miała małe problemy.
- Chodźmy do kuchni. Pogadamy przy kawie. - zaproponowała Morgana. Zeszły na dół. Morgana wyjęła dwa duże kubki, wstawiła wodę i zasypała kawę. W oczekiwaniu na zagotowanie się wody zapytała:
- Co u Ciebie? Opowiadaj. Jak poszła rozmowa z ekipą?
- U mnie wszystko w porządku. Nic się nie zmieniło, a rozmowa poszła dobrze. Zgodzili się na zmianę zasad. Tylko, że... pozbyliśmy się kogoś.- sciszyła głos.
- Czyżby Matt'a ?
- Tak. Nie jesteś zła? - zapytała nieśmiało Teresa.
- Nareszcie! Ja mam być zła? Od dawna miałam go dość.
- Cieszę się. A, zapomniałabym. Masz pozdrowienia od Dante'go. - uśmiechnęła się.
Dante... Chłopak z paczki, w którym Morgana była kiedyś zakochana. Przeżywała swoje pierwsze zauroczenie. Jednak oboje uznali, że nie mogą się spotykać będąc w jednej paczce i zostali przyjaciółmi. Dante nie przestał kochać Morgany, ale nie okazywał jej tego, bo wiedział, że nic z tego nie będzie.
- Dziękuję, miło z jego strony. - odpowiedziała po chwili namysłu.
Wypiły kawę i poszły na górę.
- Czas szykować się na tańce! - Teresa lubiła takie zabawy. Wyjęła z walizki sukienkę, którą zamierzała nałożyć.
- Co o niej sądzisz? - Morgana chwilę ją pooglądała i powiedziała z zachwytem:
- Cudowna... Piękna. Będziesz w niej wspaniale wyglądać.
- Dziękuję, a co Ty przygotowałaś? - uśmiechnęła się.
- Może jakieś spodnie?
- Nie mówisz poważnie?! To dyskoteka z okazji TWOJEGO przyjścia, więc musisz wyglądać wystrzałowo! - wykrzyczała Teresa. - Pokazuj swoje sukienki!
Morgana otworzyła szafę. Wisiała w niej tylko jedna sukienka, która była przeznaczona na pogrzeby. Dziewczyny posłały sobie spojrzenia.
- Nie nadaje się. Na szczęście masz mnie. Wzięłam jeszcze jedną. Spójrz! - Teresa wyciągnęła z walizki powiewną czarną sukienkę z ćwiekami i cienkim, skórzanym paskiem. Morgana była zachwycona. Przebrały się, umalowały i wyszły z domu. Musiały dojść do szkoły pieszo. Nagle zatrzymał się koło nich samochód nauczyciela.
- Podwieźć Was, dziewczynki?
- Chodź, Teresa. To mój nauczyciel.
Wsiadły do samochodu. Dojechali pod szkołę. Była już 17.10. Trochę się spóźniły. Weszły na salę.
- Jest nasza gwiazda wieczoru! Zaczynamy! - wykrzyknął jakiś chłopak. Dyskoteka zaczęła się. Grała głośna muzyka i wszyscy tańczyli. Na początku Morgana nie chciała brać w tym udziału, ale Teresa zmusiła ją do tego. Po godzinie tańca na scene weszła dyrektorka.
- Morgano Wrong. W imieniu wszystkich uczniów i nauczycieli serdecznie witam Cię w naszej szkole. Mamy nadzieję, że będziesz się tu dobrze czuła. Przygotowaliśmy dla Ciebie prezent.- starsza pani poprosiła chłopaków, aby przynieśli karton z prezentem na scene.- Podejdź do mnie, drogie dziecko.- zszokowana dziewczyna weszła na scenę.
- Może zechciałabyś coś powiedzieć? - zapytała dyrektorka i podała jej mikrofon.
- Dziękuję, pani dyrektor. Chciałabym powiedzieć, że bardzo mi miło i serdecznie dziękuję za prezent, cokolwiek to jest.- wykrztusiła, spoglądając na pudełko. Na scene wszedł nauczyciel i podał jej prezent. Dziewczyna przyjęła go, jeszcze raz dziękując, i zeszła z podwyższenia. Ruszyła w kierunku przyjaciółki.
- Chodźmy do szatni.- powiedziała. Udały się w tym kierunku. Usiadły na ławce i rozmawiały. Po chwili podszedł do nich jakiś chłopak. Był przeciętnie przystojny, ale Teresa była nim zachwycona. Szybko się zakochiwała.
- Cześć, Morgana. Witamy w szkole. A Ty? Jak masz na imię? - zwrócił się w strone towarzyszki Morgany.
- Teresa, miło mi. - próbowała ukryć swój zachwyt.
- Jestem Błażej. Jesteś taka piękna. Mam ochotę Cię pocałować. - zbliżył się. Teresa wstała i podeszła do niego. Byli bardzo blisko siebie. Patrzyli sobie w oczy i zaczęli się całować. Morgana odwróciła wzrok, by uniknąć tego widoku.
Po zakończeniu dyskoteki dziewczęta wyszły na plac szkolny.
- Mam jego numer! - krzyknęła zadowolona Teresa.
- Chodź do domu. Jestem taka zmęczona...- Morgana ją zignorowała i spojrzała na zegarek.- O matko! Już północ!
- Spokojnie. Na pierwszą będziemy w domu, haha. Nie mów, że się boisz iść nocą.
- Nie boję się, ale bolą mnie nogi. Szkoda, że taksówki nie jeżdżą. No cóż, trzeba iść. - w tej chwili podjechał motor. Chłopak zaproponował Morganie podwiezienie, jednak ta odmówiła, bo nie chciała zostawiać koleżanki.
- Wszyscy jesteście tu tacy mili, ale nie mogę zostawić Teresy. Paa ! - powiedziała.
W końcu dziewczyny dotarły do domu. Wykąpały się i rozpakowały podarunek. W pudle znajdowała się koszulka z ulubionym zespołem Morgany oraz dwie płyty.
- Skąd wiedzieli!? Wow, super! - wykrzyknęła. Wkrótce okazało się, że to rodzice podpowiedzieli dyrekcji.
Dziewczyny były tak zmęczone, że od razu zasnęły. Następnego dnia wyszły na zakupy i kupiły sobie wiele ubrań. Poszły też na pizze i lody. W niedziele rano Teresa musiała jechać.
- Będę tęsknić, słonko.
- Ja też. - Morgana przytuliła przyjaciółkę. Teresa odjechała.
Kilka godzin później przyszedł SMS od nieznanego numeru.
*Teresa przekazała pozdrowienia?*
Odpisała:
*Dante?*
*He, tak. To jak?*
Dziewczyna uśmiechnęła się.
*Przekazała. Dziękuję.*
*Jak u Ciebie?*
*Dobrze, a u Ciebie?*
Kilka minut potem przyszedł SMS.
*Tęsknie za Tobą.*
Dziewczyna nie odpisała już. Poszła na spacer.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz